Używanie pieczątki magistra
11 11

33 posts in this topic

Witam,

Pracuję w dużej sieciowej aptece. Połowę personelu stanowią technicy stażyści. Magistrów jest tylko dwóch, ja i pani kierownik. Niedawno na moim koncie pracuje dwóch stażystów. W komputerze i na recepcie widnieje moje nazwisko, jakoby to ja realizowała recepty. Pan kierownik wyrobił dodatkową pieczątkę z moim tytułem i nazwiskiem i teraz w aptece zostają trzy pieczątki i każdy dobrowolnie, nawet pod moją nieobecność się nimi podbija. Przyznam, że nie podoba mi się to, ponieważ przez prawie 6 lat ciężko pracowałam żeby zdobyć tytuł magistra, a teraz technicy po niedzielnej szkółce bez problemu wydają leki psychotropowe i silnie działające na moje nazwisko, a ja o tym nic nie wiem. Jak rozmawiałam o tym z kierownikiem, to powiedział, że on też ma dwóch stażystów i też się wszyscy podbijąją jego pieczątką. Czy z tej racji, powinnam mieć dodatek pieniężny za to? Co o tym myślicie? Często się taka sytuacja zdarza w aptekach?

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, jonanna napisał:

Witam,

Pracuję w dużej sieciowej aptece. Połowę personelu stanowią technicy stażyści. Magistrów jest tylko dwóch, ja i pani kierownik. Niedawno na moim koncie pracuje dwóch stażystów. W komputerze i na recepcie widnieje moje nazwisko, jakoby to ja realizowała recepty. Pan kierownik wyrobił dodatkową pieczątkę z moim tytułem i nazwiskiem i teraz w aptece zostają trzy pieczątki i każdy dobrowolnie, nawet pod moją nieobecność się nimi podbija. Przyznam, że nie podoba mi się to, ponieważ przez prawie 6 lat ciężko pracowałam żeby zdobyć tytuł magistra, a teraz technicy po niedzielnej szkółce bez problemu wydają leki psychotropowe i silnie działające na moje nazwisko, a ja o tym nic nie wiem. Jak rozmawiałam o tym z kierownikiem, to powiedział, że on też ma dwóch stażystów i też się wszyscy podbijąją jego pieczątką. Czy z tej racji, powinnam mieć dodatek pieniężny za to? Co o tym myślicie? Często się taka sytuacja zdarza w aptekach?

Myślę, że raczej powinnaś się liczyć z kłopotami. Taki dodatek, niepieniężny. Skutek może być kosztowny dla Ciebie i kierownika. Oby nie dla pacjentów.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

To się nazywa "prawo nabyte przez techników do korzystania z pieczątki i hasła magistra" bo "po to zatrudnia ww, żeby z niego wycisnąć ile się da*" .....

 

*nie mylić z ile sobie ten mgr da 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmień aptekę. 

Biorę odpowiedzialność za to powyżej powiedziałem - powtarzam - zmień aptekę. Pokojowo, bez uniesień, zmień aptekę.

Kierownik, który coś takiego odwala nie powinien nigdy być kierownikiem.

Za Odrą za takie coś jest wylot w jedną stronę z izby i to na zawsze.

Mniemam, że pracujesz w Podkarpackiem gdzie apteki są trochę bardziej rozproszone oraz słowo mówione do ucha jest świętsze od prawa, wobec tego uważaj żeby nie narobić sobie koło pióra plotami na swój temat, ale ostatecznie bardzo Cię proszę - zmień aptekę.

Jeśli tak zdecydujesz - pamiętaj (i to jest przeokropnie ważne) żeby odbić wzory pieczątek, które są dzikie z Twoimi danymi i w razie problemów mieć to jako dowód, że to są piecząki skopiowane przez kierownika. Dobrze byłoby też gdybyś zagaiła rozmowę ponownie na ten temat z tym panem i miała włączony tryb nagrywania rozmów w telefonie. To możesz zrobić już teraz nawet jeśli nie zdecydujesz się odejść. Po prostu zbieraj dowody na to, że zostałaś zmanipulowana i że nie wyraziłaś czynnej zgody na taki proceder.

Twój podpis i pieczątka powinny zostać zgłoszone do umowy z NFZ. W razie problemów pamiętaj, żeby podnieść kwestię porównania podpisów na dziko podstęplowanych receptach. 

Zbieraj dowody, żeby w przyszłości się bronić.

 

Boshe - do czego to dochodzi!!!!??

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też pracuję w aptece, w której jest dwóch stażystów techników. Przepisy przepisami, ale na czyimś koncie oni muszą sprzedawać. I sprzedają i podbijają się pieczątką kierownika. Zgodnie z prawem taki stażysta nie może sprzedawać nic bez zgody i wiedzy magistra, ale wiadomo, że skoro jego staż trwa dwa lata, to nie będzie tylko rozkładał towar i ścierał kurze na półkach. To się nazywa obejściem przepisów, tylko czasem kierownik nie ma wpływu na to kogo koordynator apteki zatrudnia, a tacy stażyści to tania siła robocza. Nie mają swojej pieczątki, to czyjąś się muszą podbijać..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stażyści nie mogą sami realizować recept. Pozwalanie im na to jest złe na wielu poziomach, pomijając oczywistą oczywistość farmaceutyczną, to jeszcze jest to zgwałcenie bez poślizgu, w biały dzień, zapisów umowy między apteką a nfz-tem.

Uważam, że stażyści po trzech miesiącach intensywnego szkolenia powinni otrzymać hasło na siebie z zaznaczeniem "staż". Poblokowane sektory Rx i niektóre OTC. Wiem, że nadzorowi to się nie podobało swego czasu - no to sam sobie stworzył patologie, bo nie miał wyobraźni.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś pomoc apteczna (!) użyła mojej pieczątki żeby podbić się na jakimś kartonie (chyba tak dla żartu). Zrobiłam dziką awanturę, która skutkowała podśmiewaniem się z mojej "nadreakcji" przez dłuższy czas, ale gdyby było trzeba, postąpiłabym kolejny raz tak samo. I nie mogę zrozumieć, jak mgr mogą udostępniać swoje hasło technikom, którzy zostają sami po południu. Nawet jeżeli nie mają na to wpływu, niech przynajmniej taka osoba pracuje na swoim koncie i wydaje to co może wg prawa. A najbardziej boli mnie to że żaden mgr z którym rozmawiam, nie widzi problemu... Narzekają że jest syf w branży, a sami go tworzą.

Zmień aptekę, to jakaś masakra, a najbardziej wstyd mi za kierownika, który na to pozwala :-(.

Wysłane z mojego C6903 przy użyciu Tapatalka

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, indygo napisał:

Ja też pracuję w aptece, w której jest dwóch stażystów techników. Przepisy przepisami, ale na czyimś koncie oni muszą sprzedawać. I sprzedają i podbijają się pieczątką kierownika. Zgodnie z prawem taki stażysta nie może sprzedawać nic bez zgody i wiedzy magistra, ale wiadomo, że skoro jego staż trwa dwa lata, to nie będzie tylko rozkładał towar i ścierał kurze na półkach. To się nazywa obejściem przepisów, tylko czasem kierownik nie ma wpływu na to kogo koordynator apteki zatrudnia, a tacy stażyści to tania siła robocza. Nie mają swojej pieczątki, to czyjąś się muszą podbijać..

"Ja też pracuję w aptece, w której jest dwóch stażystów techników. Przepisy przepisami, ale na czyimś koncie oni muszą sprzedawać.

Oczom nie wierzę! Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jakie herezje wypisujesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydawała stażystka...krótko po szkole,  2009 rok, Aceno.cumarol zamiast Asme.nolu 4

Dobrze, że tylko tak się skończyło...

http://ikamien.pl/artykuly/1510/

Edited by zorik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znam przypadek wydania przez POMOC APTECZNĄ!!!! na haśle kierownika Butapirazolu tabl zamiast Metronidazolu tabl - pacjent dziecko ok 9 lat z dawkowaniem 3x2 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, zorik napisał:

Wydawała stażystka...krótko po szkole,  2009 rok, Aceno.cumarol zamiast Asme.nolu 4

Dobrze, że tylko tak się skończyło...

http://ikamien.pl/artykuly/1510/

I właśnie w takich przypadkach NIA daje ciała, bo powinno żądać sprostowania, które edukowało by społeczeństwo. Skazano farmaceutkę oraz praktykantkę techniczkę, która nie powinna sama dotykać się do recept. Potem w komentarzach do tego artykułu widać posuniętą patologię - ludzie twierdzą, że winna jest także matka, która powinna czytać ulotkę - owszem to ważne, ale sprowadza rolę farmaceuty w oczach pacjenta do wydawacza leku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, lunaak napisał:

I właśnie w takich przypadkach NIA daje ciała, bo powinno żądać sprostowania, które edukowało by społeczeństwo. Skazano farmaceutkę oraz praktykantkę techniczkę, która nie powinna sama dotykać się do recept. Potem w komentarzach do tego artykułu widać posuniętą patologię - ludzie twierdzą, że winna jest także matka, która powinna czytać ulotkę - owszem to ważne, ale sprowadza rolę farmaceuty w oczach pacjenta do wydawacza leku.

To był 2009 rok. Inni ludzie "zarządzający" Samorządem. Naciskałem w tej sprawie (w innych też), ale kto by tam słuchał magistra z interioru... Oni naprawdę byli lampowi, a nie cyfrowi.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeżyłem to samo jeszcze podczas mojej krótkiej kariery aptecznej. Hasło do mojego konta założył informatyk i stanowiło one inicjały. Po prośbie o zmianę hasła otrzymałem od szefowej farmaceutki informację "U nas w firmie wszyscy mają takie hasła gdyby coś było nie tak". Oczywiście któregoś razu retaksując zauważyłem, że podczas urlopu kierowniczki wszystkie P i N są podbijane moją pieczątką, podrobiony jest mój podpis. Zrobiłem awanturę u szefowej - farmaceutki!! i otrzymałem info, że po to mnie zatrudniają żebym udostępniał uprawnienia. Odszedłem z tamtej pracy. Chociaż do dziś mam pretensję do siebie ... na odchodne powinienem zawiadomić WIF, NFZ, OIA i policję.

Wiecie dlaczego w farmacji są niskie pensje ostatnimi latami? Właśnie dla tego. Wszyscy godzący się na coś takiego - wstydźcie się. Przepraszam wszystkich farmaceutów, że wtedy nie zareagowałem ... byłem za młody jeszcze.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, lunaak napisał:

Twój podpis i pieczątka powinny zostać zgłoszone do umowy z NFZ. W razie problemów pamiętaj, żeby podnieść kwestię porównania podpisów na dziko podstęplowanych receptach.

Zgłasza się podpis owszem, ale tylko wówczas gdy masz podpisywać zestawienia refundacyjne. Jeżeli stemplujesz rewers recept nic nie trzeba zgłaszać. Jak dla mnie temat w ogóle podpada pod kodeks karny - podszywanie się, fałszowanie dokumentów, podrabianie podpisu. Z tego co pamiętam - 5 lat pozbawienia wolności. Do tego złamane prawo farmaceutyczne, konsekwencję u rzecznika odpowiedzialności zawodowej, NFZ powinien nakazać zwrot refundacji.

Szkoda że żyjemy w teoretycznym państwie.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rok 1998. Moja praktyka po 3 roku studiów. Trafiłam do apteki, której właścicielem był 86-letni dr hab.n.farm. Kierowniczką była pani okolo 50-tki. Pan docent był autorem książek o etyce i deontologii, z reszta taka książkę dostałam od niego w prezencie po ukończeniu praktyk...

Pan ten miał żonę, około 70-tki. Nie była farmaceutką. Za to regularnie sprzedawała (ekspediowała) używając hasła (nie wiem , co z pieczątką, pewnie też) pewnej pani mgr, która od czasu do czasu pracowała w tej aptece na umowę zlecenie...

 

Jeszcze jedna ciekawostka. Pewnego dnia pani kierownik pokazała mi , jak się utylizuje leki przeterminowane. Wzięła wiadro, nalała wody i wsypała zawartość wszystkich przeterminowanych opakowań. Otrzymaną breję wylała do wc.

 

Kurtyna.....

Edited by olaM

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z farmacją apteczną jest jak z kiełbasą... 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Brian napisał:

Z farmacją apteczną jest jak z kiełbasą... 

W Polsce nie ma farmacji aptecznej. Jest handel detaliczny, bazarek oraz drobne cwaniactwo.

Edited by Wallander
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Brian napisał:

Z farmacją apteczną jest jak z kiełbasą... 

Lepiej nie wiedzieć jak się ją robi?

 

A ja myślę, że trzeba o tym mówić, powtarzać krzyczeć. Może w końcu ktoś posłucha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, alexbia napisał:

Lepiej nie wiedzieć jak się ją robi?

 

A ja myślę, że trzeba o tym mówić, powtarzać krzyczeć. Może w końcu ktoś posłucha.

Nie. Jak raz dowiesz się jak się ją robi, już nigdy nie spojrzysz na nią tak samo jak wcześniej :-) 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Brian napisał:

Nie. Jak raz dowiesz się jak się ją robi, już nigdy nie spojrzysz na nią tak samo jak wcześniej :-) 

To chyba Otto von Bismarck powiedział, że robienia kiełbasy i polityki lepiej nie pokazywać publicznie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, MPw napisał:

To chyba Otto von Bismarck powiedział, że robienia kiełbasy i polityki lepiej nie pokazywać publicznie.

Nie wspomniał o farmacji aptecznej bo już wtedy mieli większy porządek niż u nas dziś. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Brian napisał:

Nie wspomniał o farmacji aptecznej bo już wtedy mieli większy porządek niż u nas dziś. 

Tak, mieli. Ordnung (oder Sauber) muss sein! W moim mieście z trudem powstała wtedy druga apteka, co się utrzymało aż do końca komuny. W każdym razie długo nie mogła powstać, bo chciał ją otworzyć polski farmaceuta, który byłby konkurentem dla dotychczasowego monopolisty, Niemca. Geo- i demografia w każdym calu.

Edited by MPw

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie piszcie takich strasznych kryminałow bo się będę bał sam spać!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozwiązanie jest banalne , każdy pracownik apteki mgr we własnym interesie powinien sam nosi przy sobie pieczątkę i używać jej kiedy tego potrzebuje tak jak robią to lekarze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Nikifor
Cytat

Połowę personelu stanowią technicy stażyści. Magistrów jest tylko dwóch, ja i pani kierownik.

Na każdej zmianie praca powinna być zorganizowana tak, iż technicy stażyści kompletują leki,magister przechodzi , sprawdza poprawność. Technik liczy kasę , pobiera należność, sprzedaje opatrunki, watę.

W zupełności by funkcjonowało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
11 11