Możliwe działania niepożądane - wchodzenie w kompetencje lekarza?
3 3

26 postów w tym temacie

Zdarza się, że przychodzi sobie ktoś do apteki, skarży sie na skurcze czy też bóle mięśni. Jeśli wyeliminuję w wywiadze szereg innych możliwych przyczyn i z tego co mówi człowiek stojący przed nami jasno wynika, że jednak to nie skurcze a bolą go mięśnie i stosuje statyny to czy mogę mu powiedzieć, że warto skonsultować się z lekarzem, ponieważ statny mogą uszkadzać mięśnie, stąd możliwe bóle i że lekarz może zlecić odpowiednie badania w tym kierunku? Czy to jest wchodzenie w kompetencje lekarza?

Czasem sytuacje są też niejasne, i nie do końca wiadomo co komu jest, staram się nie sugerować, nie mówić wprost "a mięśnie pana/panią bolą?", bo zazwyczaj ktoś może odpowiadać tak tak tak albo nie nie nie ;) nie słuchając o co pytam albo przyporządkowując sobie moje słowa do swoich dolegliwości; różni są ludzie i tylko tak zauważyłem na przełomie kilku lat, że niektórym się zdarza na zamknięte pytania odpowiadać od razu twierdząco lub zaprzeczająco nie wysłuchając do końca co chcę zapytać albo po prostu zgadując co chcę zapytać, od razu odpowiadają, albo niektórzy po prostu są nastawieni na to żeby mówić mówić mówić i zapytać o nic nie mogę, bo w drugim słowie jak zaczynę zdanie, to ktoś mi przerywa i dalej zaczyna nawijać o tym samym ;) lub po prostu może mówię czasem nie do końca jasno, albo takie zbyt proste (dla mnie) pytania ktoś może zinterpretować inaczej niż ja, choć staram się mówić prosto, po ludzku, do każdego zazwyczaj staram się dostosować. No ale nad tym nie będę się teraz rozstrząsać, muszę po prostu pracować nad swoimi umiejętnościami rozmowy i odczytywania tego co ktoś mi opowiada (zazwyczaj nie jest to trudne, choć czasem mogę coś źle odczytać, zrozumieć).

U nas w miejscowości jeden lekarz kieruje na badania, wiąże jedno z drugim, ewentualnie zamienia simva/atorwa na rosuwastatynę, kolejny lekarz - jedna pani powiedziała mi ostatnio, że lekarz ją zignorował, że się spieszył, powiedział tylko, żeby kupiła sobie coś w aptece. To tylko opinia pacjentki, po części powiedziała jak sie czuła - zignorowana, po części lekarz możliwe, że ją zbadał, że może miała już badania w kierunku rabdomiolizy, i skurcze o których mówiła to skurcze a nie bóle, tylko o tym już nie chciała wspomnieć. Na wszystko biorę poprawkę. Ale pomijając już bardziej "skomplikowane" przypadki, jeśli ktoś skarży się na bóle mięśni i np. od niedawna jakąś statynę, to mogę to powiązać i powiedzieć, żeby przy następnej wizycie u lekarza wspomniała mu o tym? Czy jest to wchodzenie w kompetencje lekarza? Znam swoje miejsce w szeregu i chciałbym się go trzymać, nie wiem czy takie opowiadanie, że lekarz może zbadać to i to, nie będzie wykraczaniem poza swoje miejsce i wchodzenie w narzędzia lekarza czy też sugerowaniem co lekarz powinien robić?

Edytowano przez Hehe12

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze to wchodzenie w kompetencje farmaceuty a nie lekarza.

Po drugie - informowanie o dzialaniach lekow to obowiazek apteki. Czesto jest tak ze to wlasnie apteka znajac spektrum dzialan wszystkich przyjmowanych lekow moze poprawiac komfort terapii.

  • Upvote 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czyli o działaniach niepożądanych mogę informować. A gdy coś wyłapię lub po prostu gdy ktoś chce się o coś poradzić to wtedy poprosić farmaceutę o rozmowę z pacjentem? W kompetencje farmaceutów też nie chcę wchodzić, nie wiedziałem o paru rzeczach. A gdy ktoś prosi coś na jakąś dolegliwość to wtedy mogę porozmawiać i coś zaproponować czy też farmaceutę powinienem prosić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie moze byc mowy o wchodzeniu w jakiekolwiek kompetencje gdy myli sie miopatie z rabdonioliza niestety.

  • Upvote 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak naprawdę rozmowa o działaniach niepożądanych jest tak naprawdę obarczona dużym ryzykiem komunikacyjnym, ale warto rozmawiać szczególnie jeśli jest problem uciążliwy dla pacjenta, pogarsza jego komfort życia oraz zniechęca do farmakoterapii. Warto tu jednak zaznaczyć, że lektura ulotki leku tu nie wystarczy - warto byłoby korzystać z ugruntowanej wiedzy i sensownych doświadczeń klinicznych innych specjalistów praktyków (głównie lekarzy).

Ktoś kiedyś pięknie powiedział, że czytanie ulotek to nie opieka farmaceutyczna, bo to pacjent może zrobić sobie sam.

 

Uważam, że zanim zaczniemy obejmować kompleksową opieka pacjenta, najpierw poświęćmy czas na przebudowanie wiedzy i doświadczeń, bycie bohaterem farmakoterapii zostawmy sobie na koniec tego procesu.

  • Upvote 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No o miopatiach muszę się dowiedzieć co nieco, więc słuszna uwaga. Ale tak jak Brian pisał, takie przypadki będę powierzać farmaceucie, który ma większą wiedzę i kompetencje do takiej rozmowy z pacjentem.

Temat dużo mi objaśnił, dzięki za odpowiedzi.

Znam jedynie najczęściej spotykane działania niepożądane leków. Dopiero poznaję farmakologię, fizjologię, bo idzie fajnie wszystko zrozumieć potem. Ze statynami troche chciałem przedobrzyć, temat trochę mnie już poskromił, będę bardziej powściągliwy.

Czyli w sumie to pozostaje lekarz to rozwiania niektórych wątpliwości, bo lekarz ma doświadczenie, no i farmaceuci.

A o prostych rzeczach, najczęstszych ubocznych objawach, znanym wszystkim, mogę mówic? Przykładowo: protopic - zazwyczaj informuję, że może powodować uczucie ciepła, pieczenia, tak sobie myślę, że jak ktoś o tym nie wie to może się przestraszyć gorąca na skórze, zdarza się to dosyć często wg ulotki, wg pacjentów nie wiem, bo rzadko protopic wydaję, kilka przypadków powiedziało mi o tym, wiem też po sobie, bo sam muszę stosować. Albo inny przykład - ktoś jest ospały, zmęczony, mówi, że od od dwóch dni stosuje przepisaną przez lekarza mirtazapinę i jest troche zniechęcony do leku, i prosi o coś na pobudzenie - być może jego objawy są spowodowane dopiero co rozpoczętym leczeniem, lek stosuje wieczorem tak jak lekarz kazał, ale osoba jest nie do życia także w ciągu dnia, ale prawdopodobnie w niedługim czasie to minie, więc o tym też mówię, że takie coś się zdarza na początku brania leku. Są to proste przykłady, o takich oczywistych objawach ubocznych można na spokojnie informować? Czy to też należy do kompetencji farmaceuty?

Edytowano przez Hehe12

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Opowiadanie o dzialaniach niepozadanych moze zniechecic do brania lelu stad wlasnie ogromne wyzwanie komunikacyjne. Co zmieni swiadomosc pacjenta o dzialaniu Protopicu? Czy to informacja bezwzglednie potrzebna?

Radze zaczac od sprawdzenia ktore kremy odbarwiaja odziez, ktore moga barwic skore, ktorych zapach moze byc krepujacy w sytuacjach publicznych, ktore wymagaja filtrow UV a ktore przeciwwskazane sa przy duzym prawdopodobienstwie ekspozycji na slonce (np wyjazd do Tunezji w relach rozrywkowych). Proste informacje, neutralne, techniczne a pacjent na bank je doceni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No może niepotrzebna. Chodziło mi tylko o to, żeby upewnić pacjenta, że to normalne i że jak będzie wiedział to się nie zniechęci, bo będzie wiedział, że tak ma być. Może znowu chciałem przedobrzyć...

Ok, przenalizuję inne rzeczy o których informuję. O odbarwianu odziezy przez nadtlenek benzoilu mówię, o lekach uwrażliwiających na słońce, o unikaniu wystawiania się na słońce też, nieraz ktoś po takiej informacji kupił filtr słoneczny, o innych neutralnych rzeczach też (o ile jestem czegoś świadomy, nie wiem wszystkiego), o stosowaniu w zależności od posiłków też, przy prawie każdej osobie upewniam się czy wie jak lek stosować, no i inne takie podstawowe rzeczy to standard chyba. Tak się wgłębiam troche w inne rzeczy, bo chciałem dobrze, no ale może faktycznie lepiej skupić się na takich standardowych sprawach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Akurat odstawienie statyny na polecenie farmaceuty bo kogos bolą mięśnie to żaden problem. Gorzej jak ktos ważyłby sie realnie wchodzić w problemy ktore np występują w terapii złożonej chorób przewlekłych typu cukrzyca czy niewydolność krążenia - i zmieniać cos na własne widzi mi sie nie mając ku temu żadnych kompetencji- oczywiście na gębę a potem w razie problemów słowo przeciwko słowu. Dziwnym trafem podobnie z recepta - wraca ktos ze błąd niby a ja wiem ze jest dobrze - kaze wrocic jeszcze raz zażądać pisemnej odmowy realizacji recepty - nagle problemu nie ma - to jest dopiero żałosny i powszechny proceder a nie tam bóle łydek i drobne porady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziwnym trafem podobnie z recepta - wraca ktos ze błąd niby a ja wiem ze jest dobrze - kaze wrocic jeszcze raz zażądać pisemnej odmowy realizacji recepty - nagle problemu nie ma - to jest dopiero żałosny i powszechny proceder

 

podaj przykład niby błędu :

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy możemy powoli formułować konkluzje, bo temat niebezpiecznie zbliża się do miotania słuchawkami i pistlami.

 

W obecnej sytuacji organizacji pracy aptek oraz zawodów farmaceutycznych nie ukonstytuowano czegoś takiego jak opieka farmaceutyczna.

Istnieje pojęcie udzielenia informacji o leku. Dotyczy to zarówno farmaceuty jak i technika farmaceutycznego.

  • Upvote 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W obecnej sytuacji organizacji pracy aptek oraz zawodów farmaceutycznych nie ukonstytuowano czegoś takiego jak opieka farmaceutyczna.

Istnieje pojęcie udzielenia informacji o leku. Dotyczy to zarówno farmaceuty jak i technika farmaceutycznego.

 

i dodalabym ze nie tylko chodzi o organizacje aptek, ale, co gorsze, o program studiow i kursow specjalizacyjnych ...dopoki to sie tutaj nie zmieni zadna nowa organizacja pracy aptek nic nie da, bo my po prostu nie jestesmy przygotowani do powaznej OF, a jedynie prostego doradztwa ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

 

i dodalabym ze nie tylko chodzi o organizacje aptek, ale, co gorsze, o program studiow i kursow specjalizacyjnych ...dopoki to sie tutaj nie zmieni zadna nowa organizacja pracy aptek nic nie da, bo my po prostu nie jestesmy przygotowani do powaznej OF, a jedynie prostego doradztwa ...

kunuś skarbie. Zrób drugi stopień i do dzieła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

kunuś skarbie. Zrób drugi stopień i do dzieła

 

i mowisz, ze jak zrobisz to bedziesz juz alfa i omega w kwesti OF, jakos trudno mi uwierzyc bo slyszalam zupelnie inne opinie o programie ... i ten skarb jakis jadowity, czy przeczulona jestem ? pozdrawiam weekendowo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteś inteligentna? To będziesz potrafiła wykorzystać wiedzę. A jadowity skarb? Nie. To z miłości

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

 

podaj przykład niby błędu :

brak dawkowania przy jednym opakowaniu antybiotyku rzadziej innego leku - problem jest na tyle żenujący Że gdy wraca pacjent zadając odmowy na piśmie nagle ta sama osoba problemu nie widzi i lek wydaje

 

Jesteś inteligentna? To będziesz potrafiła wykorzystać wiedzę. A jadowity skarb? Nie. To z miłości

wiedza z książek bez doświadczenia z żywym pacjentem jest nic nie warta w praktyce -ja jestem wielkim zwolennikiem OF - wiekszosc prostych problemów i chorób przewlekłych nie wymaga lekarza albo wcale albo raz na rok - ale w takiej sytuacji jak w Polsce obecnie nawet swojego najstabilniejszego pacjenta z NT nie oddałbym pod opiekę farmaceuty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

rzadziej innego leku

 

antybiotyku przy dołączonej karteczce z dawkowaniem lub poinformowaniu pacjenta zgoda

 

a inny lek ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zamierzasz legitymować pacjenta z karteczki z dawkowaniem? Wpierw niech sie naucza rozporządzenia dt RP a nie bez sensu ludzi ciągają - przy jakich grupach leków ma byc dawkowanie wiem doskonale i pisze jak juz je musze wypisać - podawajcie przykładow jest bezcelowe na taki idiotyzm i brak konsekwencji / niech odpisze ze odmawia podbije sie - pacjent czy nawet ja beda wiedzieć co z tym zrobic a np zwłoka w antybiotyku bo ktos robił problemu z realizacja RP bezpodstawne to juz kaliber którym możnaby i pi sadach ciągać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Karuzela nonsensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ehhh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zamierzasz legitymować pacjenta z karteczki z dawkowaniem? Wpierw niech sie naucza rozporządzenia dt RP a nie bez sensu ludzi ciągają - przy jakich grupach leków ma byc dawkowanie wiem doskonale i pisze jak juz je musze wypisać - podawajcie przykładow jest bezcelowe na taki idiotyzm i brak konsekwencji / niech odpisze ze odmawia podbije sie - pacjent czy nawet ja beda wiedzieć co z tym zrobic a np zwłoka w antybiotyku bo ktos robił problemu z realizacja RP bezpodstawne to juz kaliber którym możnaby i pi sadach ciągać.

 

No ze mną pogadaj, znam rozporządzenie o receptach lekarskich na pamięć i na wyrywki, i myślę, że całkiem dobrze wdrażam wiedzę w życie, nie zaśmiecaj forum informacjami o randomowym personelu apteki nie znającym przepisów.

To są takie brednie, że aż żal serce ściska Naturalnie należałoby ominąć wrzuty w stronę farmaceutów (pojawiające się po raz kolejny!), bo każdy z aptekarzy wyjmie dziesięć przypadków, gdzie lekarz dał ciała tak, że nawet robotnik kopiący rowy melioracyjne w podkarpackim wstydziłby się tak spartolonej roboty.

 

Do rzeczy.

1. Stan pacjenta wymagający NATYCHMIASTOWEGO (nie odwleczonego w czasie o kilka godzin) podania antybiotyku nie nadaje się do wypuszczenia poza mury lecznicy i dobrze o tym wiesz, więc miedzy bajki włóż proszę swoje opowieści sądzie za zwłokę w wydaniu antybiotyku w lecznictwie otwartym. Nie uwierzę, że pacjent wychodzący z przyszpitalnej polikliniki lub SOR z takim wskazaniem pojawia się w codziennej praktyce. Powiem więcej - zgłoś mnie do sądu, bo nie wydałem antybiotyku matce która miała nieprecyzyjnie określoną dawkę, postać, dawkowanie antybiotyku i do tego jeszcze nie chciała wykupić leku na 100% po dokonaniu maksymalnie rzetelnego wywiadu ws. leku, stanu i wieku dziecka itp. Podać dane osobowe? Lekarze nauczą się wypisywać właściwie dokumenty to będziemy w połowie drogi do sukcesu.

2. Czy do sądu należy podać każdy przykład nieprawidłowego wypisania dokumentu uprawniającego pacjenta do otrzymania leku? Każdemu z nas trafiła się recepta na antybiotyk z wypisaną ilością tabletek: 1 tabl (i nie było to podanie przedzabiegowe w stomatologii). Czy do sądu nadaje się zgłoszenie znęcania się nad pacjentem w momencie gdy pacjent wychodzi od lekarza w piątek wieczorem z recepta na kontynuację leczenia preparatem Transtec, recepta realizowana w sobotę (dzień zmiany plastra!) trzy minuty po otwarciu apteki a na rececpie Transtec 1op. 1x1 R?! Mam przyjąć receptę i poprawić osobiście? Dać lek na krechę? Odesłać? Jakie widzisz rozwiązanie

 

Akurat odstawienie statyny na polecenie farmaceuty bo kogos bolą mięśnie to żaden problem. Gorzej jak ktos ważyłby sie realnie wchodzić w problemy ktore np występują w terapii złożonej chorób przewlekłych typu cukrzyca czy niewydolność krążenia - i zmieniać cos na własne widzi mi sie nie mając ku temu żadnych kompetencji- oczywiście na gębę a potem w razie problemów słowo przeciwko słowu. Dziwnym trafem podobnie z recepta - wraca ktos ze błąd niby a ja wiem ze jest dobrze - kaze wrocic jeszcze raz zażądać pisemnej odmowy realizacji recepty - nagle problemu nie ma - to jest dopiero żałosny i powszechny proceder a nie tam bóle łydek i drobne porady.

 

Widzisz, problemem jest to, że reprezentujesz błędny pogląd Twojej grupy zawodowej, że wam ktokolwiek chce wchodzi w kompetencje, zamieniać leki, dawkowania... Problemem jest to, że pacjenci naprawdę często są zostawiani sami sobie i to powinien być problem nad którym powinnismy poważnie i merytorycznie deliberować. Lekarz ma 50 pacjentów w kolejce i każdego chce przyjąć, traktując część bardzo rutynowo. Taki pacjent trafia do apteki która rutynowo wydaje leki rzucając zdawkowe „Jeść jak kazał lekarz”, ewentualnie pisząc bezrefleksyjnie 1x1 na każdym opakowaniu.

 

Dlatego należy promować czynności zmierzające do ułożenia tej terapii we współpracy. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz.

 

 

brak dawkowania przy jednym opakowaniu antybiotyku rzadziej innego leku - problem jest na tyle żenujący Że gdy wraca pacjent zadając odmowy na piśmie nagle ta sama osoba problemu nie widzi i lek wydaje

 

wiedza z książek bez doświadczenia z żywym pacjentem jest nic nie warta w praktyce -ja jestem wielkim zwolennikiem OF - wiekszosc prostych problemów i chorób przewlekłych nie wymaga lekarza albo wcale albo raz na rok - ale w takiej sytuacji jak w Polsce obecnie nawet swojego najstabilniejszego pacjenta z NT nie oddałbym pod opiekę farmaceuty.

 

Nie zostawiłbyś pacjenta pod opiekę farmaceucie, podobnie jak większość Twoich kolegów skupiających się na tym by pacjent wykupił suplement diety od sponsora, zamiast na tym by pacjent wiedział jak prawidłowo przyjmować lek (Moja pacjentka wiedziała że 1x1msc. Ale nic poza tym. No ale wiedziała że w aptece powiedzą jej że suplement jest drogi, słaby, nic nie warty i że ma się tego nie słuchać, szczególnie argumentów ze można lepiej, taniej i bezpieczniej. Zostawiona sama sobie z 4 op. Ibandronatu z informacją raz na miesiąc jedna tabletka).

Przykłady można mnożyć udowadniając jednocześnie, że lekarze nie wiedzą, w którym miejscu farmaceuci stawiają swoje kompetencje i swoje miejsce w terapii. A miejsce jest proste – Ty ustalasz terapię, a ja robię wszystko, że by pacjent brał leki maksymalnie prawidłowo, obserwuję, czy neurolog nie wchodzi Ci w paradę i dbam by rodzinny nie dorzucił czegoś co spieprzy robotę wam obu, a dodatkowo w sposób monitorowany biorę współodpowiedzialność (dokumentowanie OF jest czymś innym niż odmowa realizacji recepty „na gębę”) za tą terapię, edukuję pacjenta, rozwiewam wątpliwości co do działania leku i przy okazji zarabiam na tym więcej niż 3,41zł marży, co motywuje mnie do rozwoju i certyfikowania kompetencji (co powoli, choć w oczach wielu kolegów po fachu – niepotrzebnie, robię od jakiegoś czasu specjalizując się).

 

Niestety alergicznie reaguję na ludzi z wielkim i przebrzmiałym ego i po tym co tu czytam i gdy myślę o współpracy lekarz-farmaceuta na myśl przychodzi mi tylko jeden cytat filmowy, gdy myślę, ze kiedyś możesz stanąć na mojej drodze zawodowej:

 

Edytowano przez Brian
  • Upvote 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

szkoda, że nie moge dać więcej niż 1 lajka :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ślepa wiara w to co mówią pacjenci - uroczo naiwne. A ze nie przyjmują leków wcale lub po swojemu to normalne - ich sprawa i ich odpowiedzialność za własne zdrowie i takie czy inne sposoby nie wiele sie zdadzą zwlasZcza w PL gdzie każdy wie najlepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ślepa wiara w to co mówią pacjenci - uroczo naiwne

Dziwnym trafem podobnie z recepta - wraca ktos ze błąd niby

 

orly ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ślepa wiara w to co mówią pacjenci - uroczo naiwne. A ze nie przyjmują leków wcale lub po swojemu to normalne - ich sprawa i ich odpowiedzialność za własne zdrowie i takie czy inne sposoby nie wiele sie zdadzą zwlasZcza w PL gdzie każdy wie najlepiej.

 

Zamiast oceniać moją "naiwność" odpowiedz na kilka pytań zawartych w moim tekście.

 

Co do naiwności, podobną naiwnością wykazujemy się my, wierząc Ci, że jednak dobrze wypisujesz swoje recepty, które niedouczone Twoim zdaniem apteki cofają. Więc rozmawiajmy merytorycznie.

Edytowano przez Brian

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.
3 3