Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/27/2019 in all areas

  1. 1 point
    Lunak, jakie to szczęście, że też masz taką prywatną opinię (Y). Nic dodać, nic ująć. A rybą i szlifierką kątową zrobiłeś mi dzień
  2. 1 point
    Wstępnie: od MLM-ów z założenia należy trzymać się z daleka. Jest to moja opinia, oparta na obserwacji co MLM-y oferują, jak działają i jak oszukują. Obecnie w Polsce, ze względu na mało kontrolowany (ze strony państwa) rynek suplementów, dopuszcza się wytwarzanie i handel substancjami, które spożywczymi suplementami nie są. Wytwórcy nie dbają o ich jakość, ładując do składów substancje dodatkowe niskiej jakości, przestarzałe rozwiązania i mieszanki, które mogą nie wyrządzić krzywdy, ale niemal z pewnością nie spowodują uzupełnienia żadnych niedoborów w organizmie człowieka. Na te tematy było już milion dyskusji i jak widzę szykuje się dyskuja milion pierwsza. Przeciwutleniacze są naturalnymi substancjami pochodzenia roślinnego lub mineralnego, gdyż mogą być nimi także odpowiednie jony, które same utleniając się „niejako chronią” czy „wspierają” naturalne mechanizme obronne człowieka czy innych organizów. To w cudzysłowie gdyż im więcej wiemy o tych zależnościach i prowadzimy bardziej szczegółowe badania - okazuje się, że lepiej jest zostawić to w spokoju i nie „pomagać” łykaniem żadnych specyfików gdyż można w ten sposób sobie zaszkodzić. Tu chociażby jedna wzmianka na temat skuteczności https://annals.org/aim/article-abstract/709255/antioxidant-vitamins-cardiovascular-disease-critical-review-epidemiologic-clinical-trial-data?volume=123&issue=11&page=860 Tak. Wolne rodniki są „złe”. Są to cząsteczki z niesparowanymi elektronami, wobec tego będą latały jak wściekłe szerszenie i chciały te elektrony sparować, obojętnie z czym byle zużyć przy tym jak najmniej energii. Tak jest ten świat skonstruowany. A to, że te rodniki się tworzą w organizmie człowieka i będą chciały nadeżreć substancje dla nas „dobre”, jest znane od dawna i jest naturalną konsekwencją naszego ODDYCHANIA. Te substancje, które potrzebujemy aby były w kupie to np. DNA, które zaatakowane przez wolne rodniki będzie się przyczyniuać do starzenia organizmu. Ilustrować można to tak. Jest sobie wydruk oryginału. Dajemy to psu do gardła. Wyszarpujemy i kserujemy. Mamy kopię. Nie wygląda jak oryginał. Tę kopię dajemy psu do gardła. Wyszarpujemy. I tak w kółko. Ostatecznie otrzymujemy kopię, która jest mocno podniszczona. Czy to jest złe? Tak. Czy to się dzieje na codzień? Tak. Czy można to zatrzymać? Nie. Czy można przestać oddychać? Tak. Czy na długo? Dłuższe okresy zwykliśmy nazywać śmiercią naturalną. Czy trzeba z tym walczyć? Nie. Czy to powoduje wyraźne objawy? U zdrowego człowieka nie. U chorego będzie wolniej ze wszystkim. Z procesami metabolicznymi, zdrowieniem, regeneracją, odpornością itd. To zależy: na co chory, ile ma lat, tryb życia - nie da rady umiejscowić tego w jednym, jednoznacznym miejscu. Czy to będzie powód, dla którego dziecko wciąż choruje? Nie. Czy suplement diety w postaci antyoksydantów coś zmieni? Nie. Czy rodzice lepiej się poczują dając coś dzieku? Tak. Czy łykanie rytimoniuskorbinu pomaga? Tylko przy niewyraźnym widzeniu według reklamy. Czy łykanie witaminy C coś daje? Tak - wysyła wątrobę i nerki na siłownię - więcej pracują aby nadmiar tej witaminy wydalić. Na ogólne samopoczucie i odporność rewelacyjny jest preparat placebo. Jest dostępny pod wieloma postaciami i jego moc wzrasta wraz z ceną specyfiku. To wiemy również od dawna i ma to wyraz w postaci „sukcesu złotych słoików” lub innych drogich i super, hiper specjalnych preparatów, dostępnych jedynie w wybranych aptekach lub przez internet. Niech mi będzie wolno jednak wspomnieć o jednym panu, który takim czymś handlował przed trzydziestką i teraz zlądował w pierdlu po tradycji - extradycji z Austrii. Tam jeszcze była kosmiczna pasta do zębów, klinika chirurgii plastycznej w windzie na Gocławiu w Warszawie itp. Trudno obecnie mówić czy wolne rodniki są przyczyną chorób cywilizacyjnych. Pogubimy się w definicjach i teoriach. Skoro wolne rodniki były z nami od zawsze, bo organizmy raczej potrzebują oddychać tak czy inaczej, to trudno mówić o chorobach w cywilizacji kamienia łupanego czy jeszcze wcześniej. Tutaj wyłazi już pomysłodawczość marketingu typowego wytwórcy, który: Wygrzebał info o publikacji we wschodnich Chinach, że wyciąg ze skrzydeł chrząszcza łajnowego spowodował zahamowanie wzrostu pleśni na chlebie. Zlecił wytłoczenie tabletek z tym wyciągiem firmie w Turcji. Wszedł na rynek z preparatem Uaynex Robalex - najnowsze rozwiązanie na „grzybicę i ukryte pasożyty powodujące szereg chorób” Ulotka z publikacjami sprzed miesiąca, wyplutymi przez postronne osoby, które potrzebowały kasy na dokończenie swoich pierwotnych, niedofinansowanych badań habilitacyjnych w Wyższej Szkole Złudzeń i Nieuzasadnionych Paroksyzmów Samozadowolenia z Własnych Dokonań, jednostka zamiejscowa w Sfornych Gaciach Dolnych k/Pomyj Wielkich. Potem okazuje się, że wyciąg z tego chrząszcza niczego zahamował, bo Peng z Changiem zapsikali cały projekt środkiem do odkażania powierzchni i nawet tego nie zauważyli, więc pleśń padła pod wpływem zwykłego wybielacza, a nie wyciągu z biednego robaka, kulającego kupę nosorożca przez cały las tropikalny. Mimo wszystko trzeba jakoś te słoki wypychać z magazynów, bo to i kasa poszła na produkcję, na ulotki, na kłamstwa i niedomówienia habilitantów i profesorów, którzy to klepnęli, na jakieś grosze do rejestracji jako suplement, na przedstawicieli, na szeptany marketing w internecie itd itd itd. W myśl dewizy pewnego producenta polskiego - wymyślim chorobę - będziem mieć suplement. Tak to się teraz kręci. A czy wiesz, że antyoksydanty - przeciwutleniacze, spożywasz codziennie w formie sztucznej? Szereg, zwłaszcza konserw warzywnych, gotowych przetworów ma dodatek kwasu askorbinowego jako przeciutleniacza i chwytaka jonów metali katalizujących utlenianie i rozkład żywności. Przedłuża po prostu okres ważności. Po co? Żeby było taniej, ekonomiczniej, mniej strat, wpisz powód, który zwiększy zawartość portfela producenta i nieuszczknie zanadto Twojego. Poza kwasem askorbinowym jest cała gama innych sztucznych przeciwutleniaczy dodawanych do żywności. Jest to rejon szeregu od E270, przez E301 do E385. Nieraz okazywało się, że przez żywność z przemysłu pochłaniamy sztuczną witaminę C w ilościach większych niż tej łykanej w tabletkach, więc nadmiar jest koncertowo odprowadzany do muszli klozetowej lub podobnie. Dziecku zrób podstawowe badania. Jeśli są w normie to karm jak zwykle. Szczep jak zwykle. Traktuj normalnie. Chorować będzie, bo chodzi do przedszkola. Nie izoluj, nie chuchaj, nie ładuj pod klosz. To nie jest normalne. Izolacja nie jest normalna. Nie kąp w agresywnych mydłach typu bambino w kostce. Wybieraj łagodne środki oparte na pochodnych betainy. Nie przesadzaj z mlekiem. Lepiej ładuj mleczne przetwory fermentowane - jogurty (uwaga na cukier), kefir, maślanka, śmietana. Masło, nigdy margaryna. Zróżnicowane mięso, nie tylko kurczak. Wołowinka, która jest źródłem wielu potrzebnych składników, witamin np. Grupy B. Wieprz bez szaleństw, ale też można. Orzechy, ale nie orzeszki ziemne. Warzywa, ale nie tylko gotowane. Surówki, buraczki, koper, nać pietruszki - która ma więcej żelaza niż szpinak. Kiszonki, ogóreczki, kapusta kwaszona. Z pewnością to wszystko jest już w diecie. Wracając. Jeśli chcesz marnować czas to na tym spotkaniu zapytaj co takiego wyjątkowego jest w tym preparacie, skoro już wiemy, że antyoksydanty sztuczne są człowiekowi potrzebne jak rybie szlifierka kątowa. Może jakieś badania, publikacje, poza kolorową ulotką i folderkiem. Co to są fenole? To są związki chemiczne, organiczne, zbudowane z przynajmniej jednego pieścienia aromatycznego (sześciokątny domek dla ptaszków), do którego dołączona jest conajmniej jedna grupa OH - tak, ta od spirytusu. To połączenie jednak nie tworzy alkoholu. Fenole to fenole, mimo że czasem zachowują się podobnie, ale to nieistotne. Fenole są różne - mogą być trujące bardziej lub mniej. Mogą być też „dobre”. Wszystko zależy od budowy. Polifenole - no to ponieważ „poli” to znaczy wiele, więcej niż jedno OH. Tutaj wkraczamy w wydmy, bo taka np. Rezorcyna ma jeden pieścień aromatyczny i dwie grupy OH. Gdybym nazwał ją polifenolem, to mój kolega zapytałby czy piłem. Z reguły jeśli ktoś nagle w tramwaju wykrzyknie „polifenole!” , to pasażerom na myśl przychodzą związki o nieco bardziej rozbudowanej strukturze, z wieloma pierścieniami i wieloma grupami OH popodłączanymi tu a nawet ówdzie. Nie są to proste związki jak taki fenol, który jest prosty, wręcz prostacki i przez to wpadł w manię prześladowczą i jest bardzo trujący dla organizmów żywych. Polifenole są związkami produkowanymi przez rośliny. Są obecne w dużych ilościach w skórkach owoców. A co o nich wiemy? Nie wszystko, wciąż badamy. Udało nam się ustalić, że niektóre polifenole są przez rośliny produkowane na potrzeby obronnościowe gdyż wykazują działanie odstręczające owady, hamują rozwój patogenów - wirusów, pleśni itp. Polifenole UWAŻANE są za przejawiające korzystny wpływ na zdrowie człowieka. Bez szaleństw. Owszem, istnieją związki tego typu, hamujące nowotwory. ALE - okazało się, że mogą też rozwijać białaczkę, więc wszystko jak zwykle sprowadza się do dawki (ujmując rzecz obrzydliwie ogólnie). To nie ma wymiernej wartości. Co to znaczy korzystny wpływ? Chciałbym żebyś dostrzegł tutaj takie zjawisko: jest mętna świadomość o niby korzystnym działaniu czegoś tam, następnie producent przystępuje do produkcji tabletki z tego czegoś. Jedyne o co zadba to o to żeby nie wytruć całego tramwaju kupujących jego wytwór. Cała reszta to marketing i nieuzasadnione samozadowolenie z własnego produktu. Niczym nie poparte. No może poza paroma naciąganymi faktami na kolorowym folderku. Czy to wszystko jest merytoryczne? Absolutnie nie. Jest to moja prywatna opinia, którą się tu podzieliłem. Zachęcam innych do dyskusji.
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00